Gdzie na masaż w Rybniku?
Wpis długi i mocny – ale otwiera oczy.
To 10 minut czytania, po których postrzeganie masażu i tego, co naprawdę ważne w gabinecie, może się w Tobie zmienić.

Gdzie na masaż w Rybniku? Jaki gabinet masażu w Rybniku polecacie?
Takie i podobne pytania często pojawiają się na Facebook, w grupach rybnickich i okolicznych miast.
Najczęściej anonimowo – jakby ktoś się wstydził, że szuka gabinetu masażu dla siebie.
A może to ustawki?
A może ktoś się wstydzi, że szuka po najniższej cenie?
Po co wtedy taki post – nie może po prostu przejrzeć ofert gabinetów i wybrać ten najtańszy?
Jak można komuś polecić konkretny gabinet, nie wiedząc, czego taka osoba oczekuje, jakimi kryteriami się kieruje?
Dziwi mnie wysyp poleceń od osób, które nie wiedzą, czego pytający szuka – ceny? Jakości? Standardu? Szacunku?
Nie sposób polecić konkretne miejsce, nie wiedząc, czego oczekujesz. Czego potrzebujesz.
Trzeba sobie najpierw odpowiedzieć na kilka fundamentalnych pytań – i poruszyć kilka kwestii.
1. Czy istotne jest to, czy płacąc za godzinny masaż, płacisz za godzinę spędzoną na leżance, czy za godzinę spędzoną w gabinecie?
Pytanie na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwne – ale nie wiedząc tego, nie wiesz, za co płacisz.
Cena za 60 minut na leżance to nie to samo, co cena za 60 minut wizyty.
Jeśli widziałeś w cenniku pozycję „60 min. masażu”, a od wejścia do gabinetu, przez przywitanie, rozmowę wprowadzającą, przebranie, ubranie się po masażu, rozmowę o odczuciach, rozliczenie, a nawet umówienie kolejnego terminu minęło 60 minut – to czy Twój masaż trwał godzinę?
Otóż nie.
Ale jeśli w cenniku widniała cena za „60 min. wizyty”, to nie ma tematu – sam wtedy świadomie dokonujesz takiego wyboru.
Wybierasz skrócony masaż.
2. Czy dobrze jest kierować się najniższą ceną?
Jeśli w każdym miejscu doświadczysz dokładnie tego samego – to oczywiście, że tak.
Ale jeśli najniższa cena oznacza najniższy standard, niepozwalający nawet na spełnienie podstawowych zasad higieny – choćby takich jak umycie rąk, zarówno własnych, jak i osoby wykonującej masaż – to taki wybór jest już oszczędzaniem na własnym zdrowiu.
Nie muszę już wspominać o prysznicu – jeśli przychodzisz na masaż na przykład prosto z pracy.
3. Jeszcze w temacie ceny. Czy dobrze jest wybierać masaż po cenie – byle najtańszy?
Czy w aptece także prosisz o najtańsze lekarstwo – nieważne na co?
Czy raczej kupujesz lek na konkretne dolegliwości?
4. Odnośnie wyboru masażu.
Często klienci umawiający się na wizytę wybierają „po prostu relaksacyjny”.
Pytamy wtedy: który?
Większość naszych propozycji to masaże relaksacyjne – a jednak każdy z nich jest inny.
Czasem różnią się drobnymi szczegółami, ale to właśnie te szczegóły robią ogromną różnicę.
To one decydują o tym, czy masaż będzie dobrze dopasowany do potrzeb klienta – czy nie.
A od tego zależy, czy klient wyjdzie z gabinetu zadowolony, czy zawiedziony.
Jedne masaże są dla osób bardziej doświadczonych, inne – dla początkujących, gdzie zachowanie strefy komfortu jest najważniejsze.
5. Masaże są starannie opisane – nie bez powodu.
Nie bez powodu ktoś poświęcił swój czas, by je tak opisać.
Niestety, zwykle czyta się tylko nazwę, sprawdza cenę – i w drogę.
A potem przychodzi zawód.
Bo choć masaż został wykonany prawidłowo, to nie był dobrze dobrany.
6. Szacunek – fundament wszystkiego.
Gdzie nie ma szacunku, tam nie ma niczego.
A to, co jest – to tylko pozory.
Wytłumaczę to obrazowo w kolejnych podpunktach.
6.a. Szacunek to nieoszczędzanie na klientach.
Szacunek szacunkowi nierówny.
W niektórych miejscach szacunek to już dać klientowi klapki jednorazowe, żeby nie chodził boso.
I nieważne, że ktoś już je miał wcześniej na stopach – ważne, że nie widać, że używane.
I że przy okazji da się zaoszczędzić złotówkę czy dwie.
Dla nas szacunek to dać klapki nowe. Naprawdę nowe.
A teraz coś dla osób o mocnych nerwach.
Możecie mi nie wierzyć, ale nie raz trafiłem na miejsca, gdzie „szacunek” do człowieka pozwalał dać klientowi brudne klapk – tak brudne, że było to widać nawet przy delikatnym oświetleniu.
Podobne historie przeżyłem z ręcznikiem.
6.b. Szacunek to higiena – prawdziwa, a nie pozorna.
Odpowiedz sobie na pytanie: czym jest dla Ciebie higiena?
Czy należytą higieną jest posprzątanie gabinetu po każdym kliencie, na koniec dnia, czy może na koniec tygodnia?
Pewnie druga i trzecia odpowiedź mogą wydawać się absurdalne – ale niestety tak bywa.
Nie będę mówił, jak jest gdzie indziej. Opowiem Ci, jak jest u nas.
Pamiętasz punkt 1. o czasie trwania masażu?
Jeśli u nas masaż trwa godzinę, to czy możemy przyjmować klientów co pełną godzinę?
Otóż nie. Na każdy godzinny masaż przyjmujemy co dwie godziny. Dlaczego? Już tłumaczę.
Przychodzisz na 14:00.
Pierwsze 10 minut to czas na przywitanie i wprowadzenie do masażu.
W szatni – wyjaśnienie, jak się przygotować, co po co i do czego.
Potem pełna godzina masażu.
I na końcu – nie „koniec”, tylko zakończenie masażu, podziękowanie.
Pobycie chwilę sam ze sobą, spokojny powrót do siebie, ubranie się w szatni.
Rozmowa o odczuciach z masażu, rozliczenie i umówienie kolejnego terminu.
I pyk – mija blisko półtorej godziny.
A przecież byłeś umówiony tylko na godzinny masaż.
Zostało jeszcze pół godziny do następnego klienta.
Te trzydzieści minut to nie odpoczynek – to czas na dalszą pracę.
Na wszystko, co robimy po każdej wizycie:
– przewietrzenie,
– umycie leżanki i wszystkich akcesoriów użytych podczas masażu,
– umycie podłóg,
– umycie całej łazienki i WC – nawet jeśli toaleta czy prysznic „na oko” wyglądają na nieużywane.
Nie zapytamy przecież, czy skorzystałeś z prysznica lub toalety – dlatego zawsze wszystko jest czyszczone i dezynfekowane.
To, że prysznic jest suchy, nie znaczy, że do niego nie wszedłeś – może po prostu w ostatniej chwili uznałeś, że jednak nie ma potrzeby odświeżenia się przed masażem.
Ktoś już więc w prysznicu mógł stanąć gołą nogą.
Dezynfekujemy wszystko, co – to oczywiste – mogłeś dotknąć w szatni: każdą klamkę, każdy wyłącznik światła.
Ręcznik położony pod stoliczkiem nagle leży na stoliku – wygląda jak nieużywany, idealnie złożony jak wcześniej.
Mam uznać, że nie był używany?
Zaryzykować i dać go kolejnemu klientowi?
Nie. Ten ręcznik idzie do prania.
Przygotowuję nową chustę do masażu, nowy ręcznik, nowy komplet bielizny.
Dezynfekuję i myję podłogę.
Zanim wyschnie, zanim gabinet nagrzeje się na nowo – nawet nie wiem, kiedy mija pół godziny.
I przychodzi czas na przyjęcie. Godne przyjęcie kolejnego klienta.
Człowieka, nie numeru.
Człowieka, który zasługuje na szacunek.
Zasady to nie brak szacunku. Szacunek to właśnie zasady.
6.c. Szacunek to punktualność i przygotowanie.
W niektórych miejscach szacunek to przyjąć klienta przed czasem – żeby nie musiał czekać na umówioną godzinę.
I nieważne, że gabinet nie będzie wtedy w pełni przygotowany, że któraś z czynności z poprzedniego punktu zostanie pominięta.
U nas szacunek to przyjąć klienta dopiero na czas – ale w pełni przygotowanym, czystym i sterylnym gabinecie, w którym można czuć się naprawdę bezpiecznie i komfortowo.
W tym miejscu opowiem Wam zdarzenie z życia wzięte. Prawdziwe. Bez kolorowania.
Klient umówiony na godzinę 14.
Jestem w trakcie przygotowywania gabinetu. Minęło dopiero jakieś 10 minut od wyjścia poprzedniego klienta.
Myję prysznic, ale słyszę w oddali pukanie do drzwi – natarczywe pukanie, naciskanie nerwowe na klamkę.
Myślę sobie: coś się stało.
Idę szybko z gąbką i środkiem do dezynfekcji w ręku i otwieram drzwi.
Za nimi – klient.
Widzi, co trzymam w ręku, ale robi krok do przodu, jakby chciał wejść, mimo że sam stałem w progu.
Nie cofam się. Patrzę głęboko w oczy i pytam:
– Słucham?
– Ja na masaż, na 14.
– OK, ale mamy godzinę 13:40, a był Pan umówiony na 14:00.
I mówię dalej – z pełną powagą i szacunkiem:
– W czasie umawiania wizyty prosiłem, aby przyjść na umówioną godzinę, nie wcześniej. Wyjaśniłem też dlaczego. Dostał Pan również taką prośbę w wiadomości SMS przed wizytą.
– No ale ja już jestem.
– Dobrze, ale proszę mi powiedzieć: co mam pominąć, abym mógł przyjąć Pana wcześniej?
Umycia i dezynfekcji WC? Prysznica? Podłóg? Leżanki?
Zamilkł. Opuścił głowę. Zrobił krok w tył.
Zamknąłem drzwi i wróciłem do pracy.
Wybiła 14:00. Wszedł.
Pierwsze, co zrobił, to powiedział:
– Przepraszam.
Nie musiał mówić nic więcej. Rozumieliśmy się bez słów.
Do dziś jest stałym klientem.
A mógł się obrazić i odejść o tej 13:40.
Ale poznał, czym jest uczciwość i szacunek do drugiego człowieka – i został.
I jest.
Znalazł swoje miejsce.
Zasady to nie brak szacunku. Szacunek to właśnie zasady.
6.d. Szacunek to szczerość – także wtedy, gdy brakuje sił.
Jeśli z jakiegoś powodu brakuje nam sił, wolimy zadzwonić do klienta, powiedzieć, jak jest – i poprosić o umówienie nowego terminu.
Moglibyśmy przecież go przyjąć, poudawać, że się masuje. Klient nawet by się nie zorientował.
Ale to nie byłby masaż na sto procent.
To nie byłyby uczciwie zarobione pieniądze.
Myślisz, że kiedyś klient się obraził lub oburzył w takiej sytuacji – że jego masaż nie odbył się w umówionym terminie?
Otóż nie.
Klient… dziękuje za uczciwość.
W ten sposób właśnie buduje się relacje. Zaufanie.
Bazę stałych klientów.
I teraz kieruję słowa do autora pytań: „gdzie na masaż?”
Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu zrozumiesz, że takie posty są… po prostu bez sensu.
Nie da się na nie odpowiedzieć, nie wiedząc, czego szukasz. Jakimi wartościami się kierujesz w życiu.
Myślę, że wystarczy po prostu przeczytać, co gabinety „mają do powiedzenia”, przedstawiając swoją ofertę.
I co sobą reprezentują.
Tyle – i aż tyle.
Dopiero wtedy warto wybrać miejsce dla siebie.
Ale nie od razu na stałe.
Warto odwiedzić kilka miejsc i dopiero wtedy – mając porównanie – pozwolić, by serce powiedziało Ci, gdzie jest Twoje „miejsce na ziemi”.
Takiego miejsca i Tobie życzę.
Ten tekst to nie atak na innych.
Nie jest też instrukcją obsługi klienta.
To efekt tego, co sam przeżyłem, widziałem, poczułem – jako ktoś, kto z masaży korzysta od dziecka i miał okazję zobaczyć bardzo różne podejścia.
To nie teoria. To życie.
Ale jeśli ktoś coś z niego wyciągnie – i będzie to początkiem jakiejkolwiek zmiany na lepsze – to będzie mi po prostu bardzo miło.
Bo wtedy wiem, że to, co robię, jak to robię i moje podejście do szacunku wobec drugiego człowieka – ma sens.
Ktoś może powiedzieć, że za dużo tu o szacunku.
Ale dla mnie to fundament. We wszystkim.
Jako ktoś, kto korzysta z masaży dosłownie od dziecka – wiele już przeżyłem.
I w pewnym momencie powiedziałem sobie: STOP.
Otworzyłem więc swój własny gabinet – żeby przyjmować dokładnie tak, jak sam chciałbym być obsłużony.
Tyle – i aż tyle.
Jeśli to, co tu przeczytałeś / przeczytałaś, porusza w Tobie coś ważnego – zapraszam.
Będzie mi naprawdę miło Cię przyjąć.
Po ludzku. Po swojemu. Po mojemu.
Może i Ty znajdziesz tu swoje miejsce na ziemi.
Zobacz ofertę masaży lub poczytaj więcej o nas.
Zacząłbym jednak od strony głównej.
Dziękuję, że poświęciłeś mi 10 minut swojego życia.
Jeśli kiedyś do mnie trafisz – oddam Ci w zamian swój czas, uważność i szacunek.
Zapraszam.
